sobota, 10 stycznia 2026

Rajd Trzech Króli , tym razem bez Trzech Króli 03-05.01.2026 r.


Rozpoczynamy 2026 r od tradycyjnego rajdu Trzech Króli.
03.01.2026r sobota
Po wcześniejszych ustaleniach zgodnie z uzgodnionym porządkiem wyruszamy z Lublina czterema samochodami tj. Jacka , Alicji, Asi i Wiesi. Lublin nas żegna śnieżycą i wszyscy się zastanawiamy jak to będzie. Po około godzinie dojeżdżamy do Urszulina , gdzie w Schronisku Młodzieżowym mamy mieć bazę wypadową na wszystkie zaplanowane trasy. Sprawnie się zakwaterowujemy i po około 30 min jedziemy naszymi samochodami do Załucza Starego . Pod muzeum PPN rozpoczynamy pierwszy dzień naszej wyprawy.
Temperatura przez cały dzień jest na poziomie -20C , generalnie warunki dość dobre.

W Załuczu Starym oglądamy 400 letni o obwodzie pnia 416 cm dąb szypułkowy który został nazwany „Wieszatiel”, który swoją nazwę zawdzięcza represjom na ludności polskiej po powstaniu styczniowym. Tego dnia odwiedzamy Jezioro Uściwierz, największe na Pojezierzu Łęczyńsko – Włodawskim. Jego linia brzegowa jest mocno zarośnięta przez trzcinę więc trudno nam dojrzeć zamarzniętą taflę jeziora. Jesteśmy na tyle zdeterminowani , że odnajdujemy miejsce gdzie w oddali widać fragment zamarzniętego jeziora. Następnie czerwonym szlakiem idziemy nad jezioro Rotcze. Tu wychodzi słońce i możemy zrobić piękne zdjęcia. Po przejściu kolejnego kilometra docieramy do działki letniskowej Jacka i tam rozpalamy ognisko i biesiadujemy. Chleb , kiełbaska i jabłka pieczone na ognisku wszystkim smakują. Po około godzinie idziemy dalej i około 15:20 docieramy do naszych samochodów, którymi wracamy na nocleg . Dystans około 13,5 km. Uczestników 12 osób.









04.01.2026r Niedziela
Pogoda zapowiada się pięknie , świeci słońce i jest mróz porównywalny z dniem wczorajszym. Jemy śniadanie, a ponieważ jest niedziela część grupy idzie na mszę świętą do kościoła w Urszulinie. Około godziny 9:45 jedziemy samochodami do Woli Wereszczyńskiej , gdzie został zaplanowany start drugiego dnia. Już na początku dnia zostajemy porządnie zmotywowani do sprawnego dotarcia do miejsca zakończenia zaplanowanej trasy. Mąż Danki , Romek zapowiedział , że czeka na nas z czymś na rozgrzanie ciała po całym dniu marszu. Po obejrzeniu kościoła pod wyzwaniem św. Izydora wyruszamy czerwonym szlakiem, i po około godzinie docieramy do początku ścieżki dydaktycznej „ Dąb Dominik”. Świeci słońce więc wszystkie zdjęcia wychodzą przepięknie. Nad jeziorem Moszne robimy grupowe, pamiątkowe zdjęcie i po zjedzeniu posiłku ruszamy w dalszą drogę. Z miejscowości Jamniki idziemy dalej szlakiem , który jest na starych mapach ale nie ma go w aplikacji w telefonie . Był słabo oznaczony ale prowadził przez przepiękne miejscami wyglądające jak polska dżungla miejsca. Docieramy do jeziora Kraśne. Nie jest widoczne z naszej ścieżki ale przed nim jest malutkie oczko wodne, które na mapie nie ma nazwy. Postanawiamy je nazwać. Ponieważ odkrywcy są z Koliby jeziorko dostaje nazwę Kolibie. Prawda że pięknie. Po około godzinie docieramy do miejsca, z którego wystartowaliśmy. A tam uczta przygotowana przez Romka . Gorąca kawa i herbata, nalewka malinowa kiełbaska jeszcze skwierczała na turystycznej przenośnej kuchence gazowej . Menu uzupełniały : grzyby marynowane, ogórki konserwowe, ketchup, ćwikła i najlepsze jakie jadłem rydze z cebulką w pomidorach. W czasie biesiady zerwała się śnieżyca , ale nam to ogóle nie przeszkadzało. Około 15:30 wróciliśmy do schroniska. Dystans około 16,5 km . Uczestników 11 osób no i oczywiście Romek.








05.01.2026r. Poniedziałek
Z częścią grupy musieliśmy się pożegnać po śniadaniu , różne sprawy i obowiązki wzywały do Lublina.
Pozostała część grupy o godzinie 9:10 wyrusza na ostatni etap rajdu. Jest -70C, a ponieważ nie wieje wiatr wydaje się, że jest cieplej niż wczoraj. Trasę na ten dzień opracowała Danusia. W planach była Ścieżka Spławy ale jak się dowiedzieliśmy jest ona w remoncie. Pierwsze kroki kierujemy do XII wiecznego grodziska koło Andrzejówki. W tym miejscu oglądamy również prawosławny cmentarz, który na tym miejscu został założony na początku XX wieku. Najstarszy zachowany nagrobek jest datowany na 1931 r. Po wyjściu na szlak w oddali na polu widzimy, jak się później okazało, stado kilkuset gęsi Gęgawa. Na naszych oczach rozegrała się scena , gdzie trzy sarny przebiegły obok żerującego stada gęsi. Wszyscy liczyliśmy , że stado się spłoszy i zobaczymy setki startujących gęsi. Nic takiego się nie stało , mądre gęsi wiedziały , że nic im ze strony saren nie grozi. Dalej skierowaliśmy się niebieskim szlakiem w stronę wsi Zastawie. Tam dotarliśmy do jeziora Bąbelek gdzie zjedliśmy posiłek. Stamtąd wyruszyliśmy do wieży widokowej na początek ścieżki dydaktycznej Czahary. Nieopatrznie miejscowemu pieskowa daliśmy kawałek kiełbaski , a on myśląc , że jeszcze coś dostanie poszedł z nami. Nie pomagały groźby i prośby przeszedł z nami około 8 km. Najpierw dotarliśmy do wieży widokowej gdzie mogliśmy podziwiać rozległe teren PPN. Następnie poza szlakiem dotarliśmy do Wsi Sęków. i chcąc nie chcąc postanowiliśmy odprowadzić psa do domu do Zastawia. Po drodze jeszcze obejrzeliśmy przydrożną kapliczkę z figurką św. Jana Nepomucena oraz aleję lip prowadzącą do Zgromadzenia Braci Faustynów. Piesek cały i zdrowy dotarł do domu, z czego bardzo się ucieszyła jego właścicielka. Przez całą drogę od wieży widokowej do Wereszczyna oglądaliśmy setki lecących w kluczach gęsi. Widok dość osobliwy jak na tę porę roku Z Wereszczyna dotarliśmy do Urszulina gdzie rajd Trzech Króli bez Trzech Króli zakończył się. Dystans około 19 km. Uczestników 8 osób.







Do zobaczenia na szlaku

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz