sobota, 13 września 2025

Słowenia 28.06 - 9.07.2025 r.


28.06 Sobota. Trzecia z rzędu wyprawa klubu Koliba w góry, na południe, docelowo Trigławski Park Narodowy w Słowenii. Poranny wyjazd z Lublina do Tomaszowa po namioty a i ja się dosiadam z dobytkiem. Stała ekipa z Tadeuszem za kierownicą przez Pogórze Dynowskie po południu docieramy do schroniska PTSM w Dukli. Dla rozruszania zasiedziałych nóg, idziemy na 3 godzinną wycieczkę na górującą nad Duklą, Cergową. Od kilku lat na szczycie Cergowej stoi 21m wieża widokowa, szczególnie rozległa panorama na południe. 377km.
29.06 Niedziela. Wyjazd ok. 8 godz do granicy w Barwinku. Słowację przecinamy na południe, jadąc obok jeziora Domasza a dalej przez Slanskie Wierchy do granicy z Węgrami. Na równinie węgierskiej robi się gorąco, jedziemy autostradą obok Miszkolca, przed Budapesztem stoimy 2 godz w korku. W Budapeszcie kolejne 2 godz straty, po tym jak młody pirat madziarski wjechał w tył naszego busa. Do granicy Słoweńskiej docieramy już o zmroku, a camping w Murskiej Sobocie znajdujemy ok.22g. 718km

30.06 Poniedziałek. Przed wyjazdem rozliczamy nocleg, całe 20 euro za całą grupę. Ruszamy na zachód autostradą koło Mariboru i Lubljany, nastepnie dolina Savy w pobliżu granicy z Austrią. Po prawej stronie mamy najpierw Alpy Savinjskie a dalej Kamniskie, przekraczające 2500m npm. Zjazd z autostrady do Bledu,w mieście wokół jeziora tłok, parkingi zajęte i gorąco. Jedziemy do docelowego miejsca na camping nad jeziorem Bohyńskim. Zalesiony camping prawie pełny, miejsca dla namiotów na spadku do jeziora, ale coś w miarę do przyjęcia się znalazło. Przed wieczorem robimy krótkie rozpoznanie terenu, jest to olbrzymi kocioł polodowcowy z jeziorem Bohynskim na dnie, ok. 530m npm. 253km.

1.07 Wtorek. Od rana szykujemy się do wyjścia w góry, zanosi się na dobrą pogodę. Pomagamy sobie kolejką linową i przed 10g jesteśmy na Rjova Skała ok.1500m npm. Początkowo szlak się obniża między skałkami, przecinamy zimowe trasy narciarskie i podejście na przełęcz Vrotca (wrota)1625m npm. Wejściowa droga na szczyt Vogel 1923m npm, robimy półkolem trawers od przełęcz na północ, a dalej na zachód po kolejnych warstwach wapiennej skały osadowej. Ze szczytu rozległy widok na dużą część Trigławskiego Parku w tym na Triglaw oddalony od nas 20km na północ. Jest już po południu,a my mamy za sobą ¼ dragi, upał się rozkręca na dobre. Dalej szlak wije się góra dół ,przez małe kotlinki, polany jak w ogrodzie botanicznym, na północ do schroniska Dom na Komni 1527m npm. Tu zaczyna się zejście niezliczoną ilością zakosów do doliny potoku Savica,prawie 1000m do dołu i jeszcze ponad 3 km do osady Ukanc na camping. Cała dzisiejsza droga to ponad 26 km.

2.07 Środa. Po dwu noclegach, zwijamy namioty i ruszamy w dalszą trasę doliną Savy na zachód. Pierwszy postój w Planic ( pogranicze z Austrią i Włochami) oglądamy skocznie narciarskie, w tym tą największą. Wracamy do Kranskiej Gory i tu zaczyna się malowniczy podjazd na Przełęcz Vrśić 16611m npm. Z przełęczy karkołomny zjazd serpentynami ( 1000m przewyższenia ) do Trenty na kolejny camping. W samo południe rozstawiamy namioty,jest w cieniu +34 stopnie. Camping jest położony przy samej rzece (Soća), przez kilka godzin jest okazja się ochłodzić. Na koniec dnia robimy krótki zwiad, jak wygląda reklamowany przełom Soćy . 133Km

3.07 Czwartek. Rano koło 5 godz Anka i Maria wymykają się z obozu i gonią na Trigław. Z Trenty podchodzą zachodnim szlakiem przez Dom Planika, wracają po 15 godzinach. Reszta grupy idzie szlakiem, przełomem Soćy, w dół rzeki ok.15km. Powrót z burzą. 22km

4.07 Piątek. Likwidujemy obóz i ruszamy na południe z biegiem Soćy. Wstępujemy do Triestu na zakupy i nowym tunelem autostradowym wracamy do Słowenii. W upale zwiedzamy portowe miasto Koper. Na nocleg wybieramy camping w okolicy miasta Umag, na wybrzeżu Adriatyku. Plaża przy naszym campingu była kamienista,a dno morskie pokrywały popękane płyty kamienne, jakiś rodzaj burej skały osadowej. 214 km

5.07 Sobota. Przyjechać do Umagu wczoraj było łatwo,ale wyjechać w sobotę, to była łamigłówka, nawet najdrobniejsza droga zakorkowana. Po ok 50km zjazd z autostrady do małej osady Śkocjan, chcemy tu zwiedzić Skoćjanske jame, jest to olbrzymia krasowa jaskinia z kilkoma dużymi halami. Przejście zajmuje blisko 2 godz. Dalsza jazda to już lekka powtórka, koło Lubljany autostradą jedzemy na zachód doliną Savy. Po małym poszukiwaniu trafiamy na małe pole namiotowe u stolarza w Radovijca na brzegu Savy. 229 km.

6.07 Niedziela. Z rana szykujemy się na wyjście w góry do Trigławskiego Parku, jedziemy do Mojstrany, przy szlabanie okazuje się,że możemy dojechać busem do ostatniego parkingu, ok.500m przed schroniskiem Aljażev dom, ale bus wraca. Zaoszczędziliśmy blisko 8km, miejscami droga ma nachylenie od 8% do 25%. Przy schronisku ruszamy z poziomu 1015m npm. Wybieramy szlak na przełęcz Luknja 1758m npm,prowadzi on do grani Plemienica i na Trigław. Idąc do góry mamy po lewej stronie szeroką na 3 km i wysoką na 1km północną ścianę Trigława. Bez większych kłopotów wszyscy wchodzą na przełęcz. Do szczytu został do 4 godz podejścia, wracamy tą samą drogą.Tadeusz już czeka, Jeżeli wiedzieli byśmy,że bus może dojechać do schroniska,można by w jeden dzień wejść na szczyt i wrócić. W drodze powrotnej wstępujemy nad jezioro Bled i robimy spacerową trasę wokół,ok 3 km. Wieczorem zbiera się w okolicy naszego obozu na burzę. 96km

7.07 Poniedziłek. Przez noc burze dudniły dookoła w górach,rano w końcu dolało i u nas. Namioty
podtopione, a trzeba się zwijać i ruszać w drogę do domu. Dziś do Murckiej Soboty, prawie całą drogę leje,rzeki zapełniły się momentalnie. W M.Sobocie na nasz pszyjazd wypogadza się,suszymy co się da.Spanie mamy dziś w sianie na poddaszu. 230km

8.08 Wtorek. Ciąg dalszy powrotu w deszcz, wieczorem jesteśmy w Dukli. Z braku dziś atrakcji, mamy atrakcje w schronisku, grupa warszawskiej dzieciarni ze swoimi rozwydrzonymi opiekunami. 700km.

9.08 Środa. W Dukli na koniec zwiedzamy Bazylikę ,św Jana z Dukli i w deszczu jedziemy do Rzeszowa, dalej pogoda się poprawia. W Różańcu wstępujemy na wiśnie, w Józefowie wstępujemy do pierogarni, w Tomaszowie ja wysiadam z majdanem, a w Lublinie koniec wyprawy. 3343km


































































































































































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz