Podobnie jak w kwietniu pogoda była mało wyjściowa, chłodno, deszczowo i jeszcze do kompletu już od poziomu ok. 1300 m n.p.m. jesienny mokry śnieg. Jedyne przebłyski słońca spotkaliśmy nad Chochołowską na Czubiku i w Dolinie Jarząbczej.
Pierwszy dzień na rozchodzenie: Wiktorówki, Rusinowa, Gęsia Szyja, wylot Pańszczycy, schronisko Murowaniec i zejście do Kuźnic. Drugi dzień Doliną Białego do Kalatówek, podejście na Przełęcz Kondracką. Zejście dwoma grupami do Strążyskiej i do Małej Łąki. Następny dzień bez wyjścia w góry, deszczówka. Trzeci dzień w Dolinie Chochołowskiej, podejście na Trzydniowiański Wierch i zejście przez Doliną Jarząbczą.
Kolejny deszczowy dzień. Ostatni dzień w górach i znowu deszczowy i chłodny, plączemy się pod reglami do Strążyskiej.
Dwie Klubowiczki odebrały odznaki klubowe na Gęsiej Szyi i na Kondrackiej Przełęczy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz