sobota, 30 maja 2026

W krainie wygasłych wulkanów 14.05 - 20.05.2026 r.


Kolejny raz szlak poprowadził nas na Dolny Śląsk. To kraina pełna urozmaiconych krajobrazów i niezwykły region pełen sekretów, a także podziemnych tuneli, górskich szlaków i zamków. To miejsce, gdzie losy Polski, Czech i Niemiec przez wieki przeplatały się ze sobą. Można powiedzieć, że właśnie tutaj „historia zatoczyła koło”. Na początku, region ten należał do państwa Piastów, a później przez blisko 600 lat znajdował się poza granicami Polski. Dopiero w 1945 roku, ponownie powrócił w granice naszego kraju, stając się domem dla ludzi wysiedlonych z Kresów Wschodnich. Nasza kilkudniowa wędrówka obejmowała wiele atrakcji turystycznych tego regionu, między innymi: Krainę Wygasłych Wulkanów, Góry Sowie z jej szczytem Wielką Sową (1015 m n.p.m), Projekt Rise-Osówka i Klasztor Cystersów w Krzeszowie. A tak, szczegółowo wyglądał jej plan.Pierwszy dzień – 14 maja 2026 roku (czwartek)

Tego dnia, rozpoczęła się nasza wędrówka ze wschodu na zachód. Rano o 4.37, wyjechaliśmy z dworca PKP Lublin Główny do Świdnicy, dawnej stolicy księstwa świdnicko-jaworskiego, perły śląskiego baroku, gdzie każda kamienica ma swoją historię, a jego mieszkańcy twierdzą, że to właśnie tutaj urodził się bazyliszek. Miasta słynącego z wielu historii i legend, a także z tradycji kupieckich, wyśmienitego piwa i pysznych pierników. I właśnie, takie było nasze pierwsze wrażenie. Otóż, jak tylko wysiedliśmy z pociągu „przywitał nas” przepiękny budynek dworca PKP (pałacyk w angielskim stylu). Zauroczeni i zachęceni do pozostania w tym mieście, udaliśmy się do miejsca zakwaterowania. Pomimo tego, że pogoda nie była zachęcająca do spacerów, postanowiliśmy zobaczyć to przepiękne miasto. Jego zwiedzanie rozpoczęliśmy od Kościoła Pokoju, gdzie sacrum i profanum harmonijnie ze sobą się przenikają. Jest to największa drewniana protestancka świątynia, wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Następnie punkty to: Apteka pod Bykami, replika samolotu Czerwonego Barona (kontrowersyjnego, legendarnego pilota z czasów pierwszej wojny światowej) oraz Flesza Nowomłyńska (relikty ukazujące kunszt dawnej architektury militarnej).


Drugi dzień – 15 maja 2026 roku (piątek)

Gdy deszcz psuje nasze plany na spacer, zamiast wędrować po mokrych szlakach, trzeba wybrać bezpieczne i suche atrakcje. I tak, deszczowa aura, to idealny moment na wizytę na przykład w muzeum. W związku z tym, w ten pochmurny i deszczowy dzień wybraliśmy się na zwiedzanie Bazyliki Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny Opactwa Cystersów w Krzeszowie, europejskiej perły baroku. Świątynia to istny majstersztyk sztuki malarskiej, rzeźbiarskiej oraz snycerskiej. Zwiedziliśmy również: zabytkowe Mauzoleum książąt świdnicko-jaworskich z dynastii Piastów. Swoisty hołd krzeszowskich cystersów, złożony władcom, dzięki którym zakon bezsprzecznie zawdzięczał swoją potęgę w regionie, a także podziemia klasztorne, Kościół pw. św. Józefa, Kaplicę Marii Magdaleny, gdzie zakonnicy wybudowali wierną replikę Grobu Pańskiego i zabytkowy cmentarz, na który prowadzą bardzo ciekawe schody ozdobione rzeźbami aniołków. Tak uduchowieni i pełni estetycznych wrażeń wracaliśmy do Świdnicy.













Trzeci dzień – 16 maja 2026 roku (sobota)

To dzień, na który bardzo czekaliśmy. Niestety, deszcz i mgła towarzyszyły nam podczas naszej wędrówki na szczyt. I tak pełni nadziei, że jednak pogoda się zmieni i wyjdzie słońce rozpoczęliśmy naszą przygodę. Szliśmy z Jugowic przez Małą Sowę, a następnie dotarliśmy na Wielką Sowę (1015 m n.p.m.), która wznosi się dumnie w środku Gór Sowich. Nie było nic widać, ani kwiatusi, ani drzewusi, ani trawusi. Pomimo niesprzyjającej pogody, udało się. Trochę zmęczeni i szczęśliwi dotarliśmy. Dodatkowo, wchodząc na szczyt, ujrzeliśmy charakterystyczny punkt 25. metrową wieżę widokową. O dziwo, przez chwilę pogoda się poprawiła, wówczas można było wejść na wieżę i podziwiać z niej panoramę Karkonoszy, Ślężę oraz Masyw Śnieżnika. Po zejściu, zatrzymaliśmy się w Schronisku Orzeł, klimatycznym miejscu Gór Sowich, gdzie można było zjeść przepyszną zupę. Wracając, mogliśmy podziwiać widoki tego malowniczego pasma górskiego.

Czwarty dzień – 17 maja 2026 roku (niedziela)

Kolejny dzień, pełen wrażeń. Pociągiem dojechaliśmy do Zagórza Śląskiego, skąd przeszliśmy do Zamku Grodno, położonego na Górze Choina (450 m n. p. m), którego dzieje, to ponad 700 lat historii. Mieliśmy dużo szczęścia, ponieważ w tym dniu odbywał się Jarmark Średniowieczny, dzięki temu mogliśmy poczuć średniowieczny klimat, taki powrót do przeszłości. Po zamku krążyli wojowie średniowieczni i białogłowy, z którymi mogliśmy sobie zrobić pamiątkowe zdjęcie. Dalsza trasa prowadziła malowniczą ścieżką wzdłuż Jeziora Bystrzyckiego. Następnie, krótki odpoczynek na wstęgowej kładce (około 126 metrów długości) i w drogę w stronę Bystrzycy Górnej. Tutaj podeszliśmy pod Drzewo Czarownic (stuletnia, dorodna lipa drobnolistna o nietypowo powyginanych konarach) i zobaczyć pomnik Przyrody Skały Wulkanicznej Migmatyt.


Piąty dzień – 18 maja 2026 roku (poniedziałek)

Wyruszamy ze stacji PKP Jedlina Zdrój (uzdrowiskowe miasto o bajkowym położeniu), przez Włodarza (811 m n. p. m.), a następnie kierujemy się do kompleksu (projektu) RISE-Osówka. Jest to najbardziej mroczna przeszłość tych terenów. Niczym plenerowe muzeum martyrologii. Wędrując po tych tajemniczych górach można poczuć się jak w zaczarowanym świecie, gdzie przyroda zaciera ślady budowli. To tutaj Niemcy chcieli zbudować podziemne miasto. Jednocześnie, jest to tragiczne miejsce przymusowej pracy i śmierci tysięcy więźniów, którzy podczas jego budowy, ponad własne siły drążyli ogromne tunele w skale. Masyw Włodarza, to również niezwykłe miejsce ukazujące okrutną stronę nazistowskiej wojennej machiny. W dzisiejszym świecie, w którym coraz częściej spotykamy się z zakłamaniem historii, powinniśmy pielęgnować pamięć o tych miejscach i wydarzeniach, które stanowią twardy dowód zbrodni reżimu.

Szósty dzień – 19 maja 2026 roku (wtorek)

Nareszcie piękny słoneczny dzień. Najpierw wyruszamy do Jawora, gdzie zwiedzamy Kościół Pokoju. Może skromniejszy niż ten w Świdnicy, ale też warty polecenia (również wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO). Świątynia zbudowana z drewnianego szkieletu bez użycia gwoździ. Naszym kolejnym punktem do zobaczenia są Organy Myśliborskie (bazaltowe słupy wulkaniczne), które są przykładem aktywności wulkanicznej na tych terenach. I to już ostatni punkt naszej wędrówki.

Siódmy dzień – 20 maja 2026 roku (środa)

Niestety, wszystko co dobre szybko się kończy, pora wracać do domu. Jednak Dolny Śląsk, kryje w sobie tyle tajemnic, że na pewno jeszcze wrócimy, ponieważ każda wizyta w tym regionie odkrywa inne, niezwykłe historie tego miejsca.




























































Brak komentarzy:

Prześlij komentarz