Poniedziałek z rana wydaje się zapowiadać jakieś przebłyski słońca, ale to była tylko zapowiedź. Jedziemy do Chochołowa, na szlak przez Ostrzysz, Gruszków Wierch do Gubałówki. Po drodze dopada nas kilka razy zadymka mokrego śniegu i przecieranie szlaku w programie z góry.
Wtorek zapowiada się co do pogody lepiej. Jedziemy do Dol Chochołowskiej może gdzieś wyżej się
da podejść. Droga przez Dol Chochołowską przedeptana, ale odbicie w podejście na Iwaniacką Przełęcz zasypane po kolana. Przekopujemy się na przełęcz i tu zaczyna poprawiać się pogoda, ale na wyjście wyżej nie ma szans .Na Ornaku lawiny już czekają. Przy odwrocie od schroniska mamy nawet słońce w plecy.
Środa, w nocy jeszcze dopadało śniegu, ale rano jest słonecznie,wybieramy spacerowy szlak w Dolinę Białego a potem szlakiem Nad Reglami do Kalatówek. W drodze pod Giewontem widać ile jest śniegu
w żlebach. Na Kalatówkach słońce jak w zimowe ferie, bez ciemnych okularów nie pójdziesz. W Kondratowej środek zimy, dużo skiturowców i tylko my na nogach. Podchodzimy do kamienia i starczy, dolej masa świeżego śniegu, a w słońcu robi się ciepło i śnieg nabiera wagi.
Czwartek ,z Kużnic przez Jaworzynkę idziemy do Murowańca w Gąsienicowej. Z rana pogoda wydaje się do chodzenia. Po odsapnięciu w schronisku, idziemy do dolnej stacji wyciągu w Gąsienicowej, z zamiarem wejścia na Liliowe. Po szlaku na liliowe nie ma śladu, a pogoda wyraźnie się załamuje. W połowie drogi do Suchej Przełęczy zaczyna wiać tak , że trudno utrzymać się na nogach, a temperatura momentalnie spada. Na szczycie Kasprowego -9 i wiatr 90km/g, chowamy się w górnej stacji. Przejście przez oblodzoną kopułę Kasprowego Wierchu przy tym wietrze wydaje się kaskaderską wycieczką. Przewiewa nas na wylot, a na stronie zawietrznej przez kilkaset metrów kopiemy się po pas w nawianym śniegu. Na granicy lasu wiatr cichnie i pokazuje się słońce, w Kużnicach prawie wiosna.
Piątek ustalamy dzień na indywidualne wycieczki. Wszyscy gdzieś się zapodzieli, raczej niżej jak wyżej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz